Święty Styczeń

Święty styczeń…

Dlaczego święty? Nie wiem… ale może dalej się coś samo wyjaśni .
To jedyne trafne słowo, które pasuje mi do stycznia tego roku – idealnie…

*


20161230_124333*

Wraz z narodzeniem się światła w końcu grudnia – dzień się zaczął wydłużać – narodziły się też w nas wszelkie postanowienia noworoczne, zakończenia i początki. Często w tym okresie podejmujemy decyzje o czymś dawno zaplanowanym i impuls tego czasu daje nam okazję do realizacji, do zrobienia pierwszego kroku.

Czas jest mocno związany z wibracją ametystu – nasza potrzeba poczucia wolności w działaniu, możliwości wyrażania odczuć, lekka głowa pełna pomysłów i chęci do ich wdrożenia tak świeżo, jak za czasów młodości.

Głowa ametystowa – czuje ogrom przestrzeni dookoła siebie, widzi mnogość nieustannie migających informacji i w tym wszystkim lekko i klarownie umie wyłapać niezbędne dane do działania. Niepotrzebne impulsy omija.

Jakby patrzeć na gwieździste niebo pełne ciał niebieskich, komet, meteorów, śmigających fal o przeróżnych zakresach – życiodajnych i „nieharmonicznych”. Możemy wybrać to, z czym chcemy się połączyć i współdziałać energetycznie.

Naszym dalekim marzeniem jest oświecenie – umysł czysty i świadomy. Czy ten stan jest dla większości z nas dostępny?
Jest już teraz w każdym z nas. Nigdy nas nie opuścił. Czeka na zauważenie.

Ametyst jest taką wibracją, która zbliża nas do wyłapania tego stanu – świadomego istnienia – do poczucia się całością Kosmosu i jego całą wiedzą i jednocześnie swoim ciałem dokładnie w takim stanie jakim jest.

Nie trzeba być sprawniejszym, czyściejszym, mądrzejszym czy zdrowszym, żeby odczuwać stan świadomości oświeconej. Można to zrobić od razu już teraz.
Każdy jest do tego gotowy i wystarczający.

Każdy jest wystarczający w swojej postaci obecnej żeby mieć partnera, pieniądze, zdrowie, spełniać marzenia. Najważniejsze jest podjęcie decyzji i pierwszy krok.
I kontynuacja pierwszego kroku – drugim krokiem. I już jesteśmy na drodze do nas. Do tego co mamy spotkać. Do pełni poczucia kosmosu również.

Decyzja i jej realizacja to drzwi do tego „marzenia”. Dobrze jest otworzyć te drzwi i zobaczyć co jest za nimi. Może otworzymy i zrobimy krok w inny świat, a może zamkniemy je z powrotem? Ważne jest sprawdzenie co za nimi jest dla nas ukryte. Niech nasza energia podąża za działaniem, zamiast zajmować się zgadywaniem i snuciem historii „ co będzie jak…”.

Zajmujmy się życiem, cieszeniem się nim i ciepłem z najbliższymi (to same wyzwania!)

Pielęgnujmy wszystkie nasze postanowienia „noworoczne” i rozpoczęte już zmiany – jak tylko długo się uda! Mimo poważnych czasem przeszkód – odczekajmy chwilę i zacznijmy jeszcze raz z nieco innego punktu, z inną już wiedza o sobie i temacie. To ważne, żeby kontynuować. Ze wszystkich sił trzymajmy decyzję i róbmy małe kroki.

*

20161217_102713

*

Klaruje się w polu informacji także poczucie WYBORU, że wiemy co wybrać, bardziej czujemy i rozumiemy zadane sytuacje i lepiej widzimy w nich siebie. Jest to rodzaj poczucia – bardzo przyjemnego – zrozumienia po co pojawiają się konkretne zdarzenia. Czasem żeby sprawdzić czy umiemy już odmówić i dokładnie wiemy dlaczego, czasem żeby pójść za zmianą – nawet znienacka i w niespodziewanym kierunku.
Te struktury w przestrzeni są niezwykle aktywne w klarowaniu się.

Rodzina. Słowo pełne ciepła i czułości i … pełne goryczy, żalu i bezsilności, czasem poczucia samotności.  A jednak ważne dla nas. Życiodajne.

Wpuśćmy nieco ciepła do tego słowa, wpuśćmy nieco ciepła do relacji kłótliwych, milczących, zimnych, złośliwych, wybuchowych, wulkanicznych, przerwanych lata temu i przedwczoraj.
Cokolwiek myśli nasza głowa o tym – wpuśćmy tam odrobinę ciepła. Niech rozpłynie się po naszym ciele i poprzez nici pola wpłynie w bezkresne przestrzenie. Dajmy tym niciom ciepła wolność, niech płyną swoimi drogami bez żadnych intencji, planów i oczekiwań. Niech po prostu ciepło z naszego ciała ( z bezkresnego wnętrza) płynie po świecie i płynie, coraz dalej. Może dopłynie do mamy, taty, cioci, teściów… może …
to nie ma znaczenia do kogo, tylko niech z nas wypłynie i oplata nasz świat, otoczenie, ludzi, którzy przechodzą, rośliny za oknem, kamień przy drodze. Niech nasze ciepło dotyka wszystkiego – jak nowo narodzona świadomość, która ciekawie przygląda się światu i zwiedza go bez myśli, nie ma jeszcze żadnych schematów  ani nauczonych pojęć… płynie…

Jest to też czas uświadomienia sobie, że nie musimy się chronić ani zabezpieczać. Są to pojęcia wymyślone podobnie jak strach czy zło. Czy odwaga i dobro…

Jeśli włączamy ochrony i zabezpieczenia – uruchamiamy mechanizm odgradzania się od reszty świata (niebezpiecznego?) i tracimy poczucie przepływu, Rezygnujemy z niego. Pełny przepływ uważamy za niebezpieczny i w pewnym spektrum – szkodliwy.

Jest to również wymyślone – podobnie jak większość pojęć, których używamy żeby tworzyć przeciwieństwa.

Pełny przepływ – bez lęku i wybiórczości – daje pełnię energii – cały nasz potencjał. Wiemy jaki on jest potężny? Pewnie trudno nam sobie to wyobrazić logiką człowieka współczesnego.

Kierunkiem nadrzędnym dla nas jest życie bez lęku (czyli po prostu życie) i jesteśmy do niego gotowi! Ten kierunek wspierajmy wszelkimi działaniami. Wtedy coraz mniej będziemy się zabezpieczać i odgradzać. Nie będą nam potrzebne odpromienniki i lustra odbijające energię, tylko transformatory – impulsy, które przetworzą „szkodliwą” energię w kompatybilną z nami.
Niech nasz umysł podąża drogą wolności. Wszystko może na nas dobrze wpływać  – tylko świadomie tak zacznijmy czuć i działać – wdrażać to jako nasz nowy system i „oprogramowanie” naszych komórek.  Może to przynieść zmiany zaskakujące.

Działajmy w kierunku spełniania naszych dążeń – wszystko może mnie wspierać i budować w harmonii! Już teraz pierwszy krok! Rozluźniajmy ciało i umysł – śmiechem, humorem, byciem z ludźmi wspierającymi.

Stawiajmy czoło sytuacjom „trudnym” – są takie tylko w naszej głowie – rozśmieszmy je najpierw, rozłóżmy na raty i zróbmy wszystko żeby były normalne, do załatwienia.

*

20170110_151704

*

Mamy też teraz czas silnych ekstremów. Czasem nie wiemy już kogo słuchać…
Po wysłuchaniu otoczenia – słuchamy co my mamy do powiedzenia i robimy to, co postanowimy z pełną determinacją lub przyjemnością.

Na wszystko jest tyle mądrych rozwiązań i często tak skrajnych. Na ból gardła jedni proponują lody, inni ciepły szalik i łóżko do wypocenia, inni nalewkę na rozgrzanie gardła, inni zioła i maści, zapobiegliwi – wszystko na raz! A być może, że na każdy ból gardła jest dobre coś innego, albo trzeba zrobić zmianę albo całkiem zignorować? Tylko my to będziemy wiedzieć.

Każda choroba, zdarzenie, ma mnóstwo różnorodnych przyczyn i skutków i nie wyłapiemy ich wszystkich, nie wyłapie ich też nikt za nas, choć… możemy z zewnątrz usłyszeć całkiem dobrą wskazówkę – trzeba być  czujnym.

Rozdział na czarne i białe, męskie i żeńskie, dobre i złe – i wiele innych – ma teraz swoje apogeum – w świecie logiki i szerokiego dostępu do wiedzy.  Uważamy, żeby się nie zapędzić w jakieś ekstremum.
I uważnie badamy ciemne strony mocy – tam jest dużo naszych skarbów – o tym wykluje się opowieść lutowa. To jej czas.

This entry was posted in Artykuły. Bookmark the permalink.

Comments are closed.