Majowe wędrowanie

Po co podróżujemy?

129116_uzbekistan_samarkanda

Dlaczego jest to takie popularne, modne, ciągnie nas do egzotycznych miejsc i krain nieznanych? Wszędzie lepiej, gdzie nas niema? Chcemy zobaczyć inny świat, nieznane rośliny i zwierzęta, upał czy mróz dotkliwy, ludzi o innym wyglądzie, mowie i zachowaniu? Jesteśmy ciekawi ? Potrzebujemy zmiany widzenia świata? Szerszego spojrzenia na świat, jako zbioru wielu więcej różnorodności i możliwości niż u nas – na naszej miedzy? Większej tolerancji i zrozumienia dla naszego otoczenia na tle tylu dziwów Ziemi?

Podobno – jak mówi powiedzenie – mądry człowiek siedzi w domu… nie musi go opuszczać z żadnego powodu – wszystko ma wokoło, co dla niego najważniejsze i potrzebne do życia. W promieniu 30-50 km powinny rosnąć wszelkie rośliny dla niego stworzone i dające ciału zdrowie i cała rodzina, która go zasila sercem i współdziała w sprawach życiowych…

Kilkanaście lat intensywnego podróżowania dało mi pewne spojrzenie na obecne przemieszczanie się w przestrzeni ludzi. To moje spojrzenie, w tej chwili mojego życia i pewnie jakiejś grupy osób podobnie patrzących na świat. I dalej może się zmieniaćJ

Jest pewne tajemnicze zjawisko, które nazywam „wołaniem miejsca”. Nazwa miejsca pojawia się nagle wszędzie – znajomi o nim rozmawiają, jada tam nagle, napotykam napisy z tą nazwą, reklamy, ulotki i przypadkiem przekręcam inne nazwy na tą… przestrzeń jest nagle nasycona informacją ściśle ukierunkowaną, choć nieco przypadkową w podaniu. Kilka lat temu bardzo dbałam o to, żeby iść za podaną wiadomością i pojawiały mi się pomocne dłonie w otoczeniu, które wspierały kolejne podróże. Oczywiście podróże trzeba jeszcze lubić. Albo mieć je wpisane w naturalny stan istnienia. Jako małe dziecko jeździłam nocnym pociągiem przez całą Polskę do babci na wakacje, pod okiem konduktora. Dzięki mamie nigdy nie było we mnie lęku przed podróżą, może w niej trochę był, ale nie okazywała tego i zawsze napełniała optymizmem moje eskapady. Za młodu zwiedzałam Ałma Atę i dzikie, suche, puste ciągnące się dziesiątkami kilometrów stepy Kazachstanu – strasznie nudne krajobrazy dla nastolatki, raczej do medytacji obecnie. W małżeństwie zwiedzaliśmy z wielką przyjemnością południowe kraje z dziećmi, rodzinnie, ciekawie, wesoło. Później, w czasie zapowiedzi końca świata przed 2012 rokiem, nagle wzywały mnie kolejne miejsca. I znowu zmieniało się moje podejście do podróży. Tym razem mieliśmy pomysł wsparcia Ziemi i ludzi w obudzeniu się do poczucia wolności, do życia  poza schematami, do wymyślenia swojego sposobu życia i szukania miejsc w naturze poza ograniczeniami miast i cywilizacji. Z tym przesłaniem zwiedziliśmy w tempie pioruna kulistego – przez ponad 2 lata – większość ważnych miejsc w Europie i poza nią. Mając pełne serca intencji budzenia się w nas wolności postanowiliśmy wzmocnić sygnał informacyjny naszych wędrówek,  zostawiając w terenie malutkie okruchy kryształowe, a czasem symbolicznie wielkie kryształy, w miejscach kojarzących się historycznie z nieustannym łamaniem wolności, a nawet życia ludzi. Sygnał budzenia się wolności pozostawiony dla ludzi w miejscach czasem trudnych. Wymienię te zakątki, w których byłam osobiście i wyjątkowo skutecznie mnie wołały do siebie: południową Francję od Lionu po Barcelonę w Hiszpanii i wzgórze Montserrat – z miejscami obudzonymi przez katarów, katedry gotyckie Francji północnej ułożone wg gwiazdozbioru Panny, południowe wybrzeże Francji z Mont Saint-Michel, południe Anglii z Londynem i okolicznymi mocnymi miejscami, południowe Włochy od Wenecji po Rzym i Watykan, Kretę grecką z jej tajemniczymi jaskiniami i miastami minojskimi, Stambuł turecki łączący dwa kontynenty i dwa różne światy, Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia, Chorwacja po Split i Dubrownik, Rumunię objechaną dookoła, zachodnią Ukrainę, Moskwę z jej świętym, ochronnym pierścieniem ławr, dwie wyprawy do Berlina, Drezno i okolice łużyckie, mnóstwo ważnych dla nas zakątków Polski i  Niemiec aż po Konstancję nad Jeziorem Bodeńskim – miasto na granicy ze Szwajcarią.  Poza mną intencja wolności poruszyła wiele serc i o wiele więcej osób ruszało w swoje podróże z sakiewką pełną kryształowych drobin, iskier swojego serca.  Czasem wyraźnie czuliśmy, że zmienia się coś w naszym ciele i odczuciu dla danego obiektu, wzgórza, rzeki czy całego miasta – po położeniu całej struktury kryształów. Oby ten sygnał był wyczuwalny również dla każdego, kto przechodzi tymi ścieżkami i ważne jest dla niego poczucie wolności i możliwości realizacji swoich planów na życie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiele przeszkód może stać w naszym umyśle na przekór podróży i naszemu szybko bijącemu z radości sercu – zbyt mała znajomość języków obcych, zbyt małe finanse, za mało czasu, w ogóle brak czasu!, za mała otwartość i zaufanie do ludzi – czyli do siebie i wiele innych tych – „za mało”. Miałam je wszystkie. Jeszcze dochodziły dzieci, z którymi ktoś miał na ten czas pozostać i dobrze się nimi zająć. Oczywiście głowa mierzyła się z opiniami otoczenia, że gdzieś sobie jeżdżę zamiast oszczędzać i robić pełno „pożytecznych rzeczy”…

Ale na ruch w przestrzeni i chodzenie po własnych ścieżkach – nie ma siły! Jest ruch – jest działanie! J

Jeszcze na krótko przed 2012 rokiem nastąpiła zmiana w postrzeganiu energii miejsca. Kolejna wyprawa pokazała nam, że ważniejsze teraz jest spojrzenie pod cywilizację i dotknięcie pierwotnej energii i zamysłu natury. Pierwsza z nich była we Wrocławiu, gdzie w obrębie rynku odkryliśmy niezwykle dary dla nas, które odkryły się w informacji kilku ważnych punktów. Czasem miały one całkowicie przeciwną emanację niż obecna, czasem niespodziewaną. W okolicy ulicy Więziennej, przed powstaniem miasta, mógł się znajdować gaj dziecięcy – z opiekuńczymi drzewami, gdzie można było spokojnie zostawić dzieci bawiące się – jak w przedszkolu.  W okolicy kościołów znaleźliśmy ślady miejsc uczenia się – ziołowy zakątek? Odkrywanie tajemnic żywiołów podobne do druidów?  Oraz źródło, gdzie krążyły dwa obrazy – mustangi u wodopoju i spotkania młodych ludzi. Bardzo ciekawe i przyjemne wyprawy – dające nowe spojrzenie na naszą historię i właściwie możliwość pominięcia jej czasem z wielką ulgą, że nie musimy nic z tymi miejscami robić – żadnego oczyszczania systematycznego, żadnego zmieniania energii, żadnych walk… po prostu odczyt świeżej informacji, z której można korzystać pomimo tego, co tam się wydarzyło poprzez tysiąclecia, pomimo naszych działań okrutnych i niszczących. W ogóle nie musimy się tym zajmować – dobrze by było dotknąć świeżości pierwotnej sprzed cywilizacji i ją wzmacniać swoją radością odkrycia. Wzmacniać jej sygnał dla siebie i każdego kto jest chętny na takie odkrycie. Z pełną otwartością.

Po przerwie, kiedy mi się znowu zdawało,  że nie mam za co pojechać, wznawiam podróże i to w formie wyjazdów warsztatowych, wspólnych odczytów przestrzeni i rozsiewania drobin swojego serca.

Jest we mnie jeszcze jeden aspekt ciągot do podróżowania. Spotkania z miejscami, które nas przywołały dają poczucie że w jakiś szczególny, materialny ale magiczny sposób – połączyliśmy się z tym zakątkiem świata. Było kilka takich chwil, kiedy ta bliskość była na granicy poczucia innego życia w tym miejscu – czy w innej czasoprzestrzeni, czy wcieleniu, nieistotne. Istotne jest to niezwykłe i wzruszające poczucie więzi i ciepła w sercu, kiedy nawet pomyślimy, że tam jesteśmy. Połączenie z materią i emanacją takiej przestrzeni jest identyczne jak z bliskim człowiekiem – po prostu je kochamy i chcemy z nim być i cieszyć się nim!

raj

Zaczynamy kryształowe podróże – małe i duże, przytulając do swojego serca tereny dzisiejszej Afryki – na początek Maroko, ale również zakątki Polski – nasze najbliższe zasilacze.

 

WP_001892

Podróże kryształowe. Co to jest?

… podróże z uwagą na szczególność miejsc, które odwiedzamy, na ich historię i ich przesłanie dla nas – czasem dla każdego inne, czasem podobne. Spojrzenie na elementy natury w sposób symboliczny, nieprzypadkowy – wskazujący kierunek czy myśl – czy to drzewo, czy skała, czy łąka, czy pies przy drodze, czy plaża nad morzem – wszędzie przestrzeń i natura do nas mówi. Nieustannie. Mamy ten czas podarowany, żeby zgłębić mowę żywiołów, mowę Istot żywych, mowę ciszy i pustki przyrody, prosto do naszego serca. Zanurzamy się bardzo głęboko w siebie, w spokoju czy zgiełku, słońcu czy ciemności, samotnie czy w kompanii,  w cały swój wewnętrzny wszechświat i w światy otoczenia. Wszystkie światy zlewają się ze sobą i tworzą nową mozaikę, uplecioną tkaninę, nowe znaczenie naszej Istoty.

Podróże z uważnością dają możliwości powiększenia świadomego i przyjemnego  przebywania w miejscach, które w szczególny sposób na nas oddziałują. Zostajemy do nich zaproszeni w specjalnym celu. Wzbudzają one głębokie odczucie bliskości i sprawiają, że czujemy się tam „jak w domu” – jakbyśmy tam mieszkali kiedyś, dawno albo od zawsze. W zachwycie i przyjemności pobytu w tych miejscach odczuwamy stapianie się z nimi w harmonii, co niezwykle porusza naszą przestrzeń serca. Porusza wszechświat.

Dzięki obecności większej grupy, naszej wzajemnej serdeczności i współpracy w wędrówce, mamy możliwość odczytania z urokliwego miejsca większej ilości informacji i większego przepływu energii. Razem możemy wytworzyć u nas zmianę, relaks, i harmonię wewnętrzną na wielu poziomach więcej. W szczególnie poruszającym nas zakątku możemy pozostawić drobny kryształ czy uśmiech serca – jako swoje połączenie z jego historią i energią, która idzie z nami dalej przez życie.

Jest możliwość tworzenia wspólnie, przez całą grupę struktury kryształowej napotkanych miejsc, które nas urzekają – miejskich ogrodów, rzeki, łąki, góry, klombu kwiatów czy terenu nadmorskiego, czy miejsca w ogóle nieatrakcyjnego, ale poruszającego nasze wewnętrzne odczucia. Struktura ułożona z kamieni daje potężne pole informacyjne pochodzące od roślin, zwierząt i minerałów. Możemy zatrzymać się i popatrzeć na nie z zupełnie innej strony, czasem sprzed czasów, z punktu widzenia innego siebie, w komunikacji z elementami natury.

Taki dostęp do pola danego miejsca może wzmocnić nasze połączenia z siecią życia i tym samym poprawić przepływ energii przez nasze ciało i działania. Daje to wyjątkową okazję do podjęcia decyzji o samozdrowieniu i obfitości w naszym życiu, do podjęcia odkładanych wyzwań i marzeń. Jest niesamowitym napędem naszego podejmowania decyzji i tworzenia w materii. Podróżujmy i cieszmy się każdym rodzajem wyprawy – nawet tych niepozornych – po mleko i chleb – po drodze możemy spotkać rzeczy, które nas zadziwią – otwórzmy tylko szerzej oczy. Okaże się że chodzimy na co dzień kolo olbrzymiego pomnika przyrody, albo mieszkamy na terenie dawnego parku, że układ bloków tworzy szczególny wzór i ścieżki wyglądają jak rysunki z Nazca z lotu ptaka!

Pozdrawiam słonecznie, majowo!

Kasia Bratumiła Barczyńska

 

This entry was posted in Artykuły. Bookmark the permalink.

Comments are closed.