Doskonałość przeszłości powraca

Doskonałość…

***

***

Doskonałość…

Dążenie każdego człowieka, świadomie, czy też nie i w różnych kierunkach zrozumienia.

Przez kilka ostatnich miesięcy czytania w polach kryształowych u kilkudziesięciu osób ten temat był zawsze obecny i przewodni. Moje spojrzenie na aspekt doskonałości też się zmienia.

Przeszłość w naszych zapisach wręcz krzyczy, żeby w końcu dać jej spokój, zwolnic ją ze swoich działań i wszelkiego starania „poprawienia jej”.

***

 ***

Tamta przestrzeń „czasowa” uważa się za doskonałą.

Dla naszego umysłu jest to dość niewiarygodna wiadomość, bo przecież z jego logicznego punktu widzenia i analizy zdarzeń (według nauczonych schematów) wszystko zrobiliśmy niewystarczająco dobrze. A przynajmniej większość rzeczy, tak że nawet w sukcesach można by coś jeszcze poprawić. Ocena środowiska naszego ówczesnego życia dodatkowo nam to potwierdza.

O co wiec chodzi? Doskonałość kontra mało doskonałe wykonanie?

Pole kryształowe daje nam bardzo klarownie i jasno do zrozumienia, że jakakolwiek była nasza reakcja czy działanie, zrobiliśmy to najlepiej jak umieliśmy. Najlepiej, biorąc pod uwagę wszelkie aspekty – tamten czas, miejsce, naszą świadomość i zdrowie ciała, samopoczucie oraz ludzi, którzy byli wtedy obecni. Liczymy tu też wszelkie niedziałanie i zaniechanie, bo jest czasem niezbędne, a pewnie słabo oceniane 🙂

Mamy takie obserwacje, z punktu widzenia upływającego czasu, że po latach rozumiemy swoje działanie i widzimy ich dobre konsekwencje. Czemu tylko przez tyle lat, do tego momentu, męczyć sobie głowę i ciało oceną sytuacji. Ocena to jeszcze nic. Nieustanna analiza milionów możliwości – jakby to było jakby każdy z czynników inaczej zaistniał. Toż to prawdziwy komputer z wielkim procesorem! Jak potężny jest nasz umysł i nasze możliwości, jeśli setki zdarzeń z naszego życia analizujemy latami, niektóre codziennie! A my narzekamy na małe wykorzystanie naszego mózgu. Wszystkiego jednak chyba o nim nie wiemy…?

Jeśli rzeczywiście przyjąć logicznie, że każda rzecz była zrobiona (lub niezrobiona) idealnie na nasze siły i tamte okoliczności, a przynajmniej staraliśmy się najlepiej jak tylko mogliśmy, to nasza Przeszłość nagle staje się co najmniej – WYKONANA NAJLEPIEJ JAK TYLKO MOŻNA BYŁO W TAMTYCH OKOLICZNOŚCIACH. Można by się nawet pokusić o słowo doskonale wykonana, bo najlepiej jak mogliśmy 🙂

Czyli mamy doskonałą przeszłość! Rewelacja i prawdziwa rewolucja! To postanowienie to nowość dla umysłu i nowa praca analityczna (umysł musi być aktywny i doceniony jako działacz :), ale tym razem niesamowicie dla nas korzystna. Zaakceptowanie przeszłych zdarzeń jako dobrze zrobionych daje nam poczucie ulgi, rozluźnienia ciała, spokojniejszej głowy, widocznego spokoju wewnętrznego, polepszenia relacji, odpłynięcia poczucia winy i małej wartości w dalekie przestrzenie – tam gdzie zostały wymyślone.

Za każdym razem, kiedy pojawia się zaciśniecie ciała i analiza jakiegoś momentu przeszłego – pomyślmy, że tam wszystko zostało zrobione najlepiej jak tylko można było. Niech dotyczy to też innych osób. One też na tamten czas i swoją świadomość i poczucie ciała, zrobiły co mogły, najlepiej.

Dobrze jest potraktować to osobiście i do swojej historii, nie robiąc z tego żadnego schematu systemów religijnych czy narodowych. One żyją swoim życiem i ludzie są w nie tylko wpleceni. Absolutnie patrzymy tylko na swoją osobistą historię i nie dajmy się umysłowi nabrać na analizę innych i świata. Zawracajmy na swoje podwórko natychmiast. Tutaj trzeba być stanowczym i czujnym. Inni mają wystarczająco siły i zasobów, żeby sobie poradzić ze wszystkim i sami niech też o sobie myślą.

Ponieważ nasz umysł pracuje nieustannie na schemacie analizy i oceny innych – patrzmy na to jak na lustro. To nasze rzeczy nam się u innych nie podobają, więc trzeba by je wyłapać i zobaczyć „gdzie i kiedy zostały wystarczająco dobrze zrobione” żeby dały nam spokój i odpłynęły. Może się okazać, że przestaną pomału denerwować nas w innych, a tym samym „ludzie nie będą nam działać na nerwy”? Możemy uspokoić nawet najbardziej zaognione relacje. Warto wyłapać takie chwile i popatrzeć na nie trzeźwo, z perspektywy człowieka, który wszystko zrobił wystarczająco dobrze w swoim życiu.

Może nawet doskonale?

Ja sobie tak powtarzam do mojej super upartej głowy – „zrobiłam to doskonale” i patrzę jak mój umysł sobie z tym radzi. Różnie bywa, ale jest wyraźna zmiana kierunku i dużo spokoju powraca do wnętrza. Dużo przestrzeni robi się na działanie i zarysy przyszłości, bo głowa mniej się czepia starych doświadczeń. Nigdy nie będzie tak samo, więc przeszłość niech odpoczywa spokojnie, a ja się zajmę robieniem teraz wszelkich rzeczy najlepiej jak potrafię. Również nie robić nic – też mogę najlepiej jak potrafię 🙂 Chociaż to najtrudniejsze dla umysłu zagadnienie, że nie robienie czegoś, też można robić dobrze.

Doskonale.

 

 

This entry was posted in Artykuły. Bookmark the permalink.

Comments are closed.