Czerwcowe miasta kochanie…

Pokochać Miasto…

Ruszają znowu kryształowe podróże, ludzie ruszają w przestrzeń Natury i cywilizacji.

Nasza wzajemna łączność, porozumienie i zrozumienie jest kluczowym elementem dalszych losów świata…

Odnawiają się dawne relacje na nowych zasadach, pogłębiają się dotychczasowe i powstają nowe na poziomach niezwykłej głębi i wzruszającego zrozumienia samej istoty rzeczy…

Popatrzmy na nasze relacje z Ziemią – kochamy Naturę, ciągniemy do przebywania w niej, lubimy spacerować po urokliwych łąkach pełnych kwiatów i traw, w zacienionych lasach, posiedzieć nad przejrzystą wodą, zanurzać się w jej łagodności, czuć muskanie wiatru na skórze, ciepło słońca, słuchać szumu drzew, odgłosów zwierząt. Bardzo to wszystko wycisza i uspokaja nasze skołatane nerwy i serca.

A jak postrzegamy miasto? Miejsce które sami tworzyliśmy przez wieki, tysiąclecia  – jako wyraz swojego najwyższego rozwoju? W naszych czasach jest to zwykle miejsce gdzie osiedliśmy z powodów bytowych, sentymentalnych, rodzinnych,  praktycznych… mamy tu szkołę, główne źródło utrzymania i wybrane swoje miejsce na Ziemi. Czy je kochamy? Całym sercem? Jak możemy to postrzegać w porównaniu z wrażeniem przenikania się z energią pięknego zakątka w górach czy nad oceanem?

Miasto jest obecnie największą kumulacją szeregu zanieczyszczeń chemicznych, emocjonalnych i energetycznych. Poprzez zgrupowanie tak wielkiej masy ludzi na niewielkim obszarze wielu z nas odczuwa nieświadome poczucie zagrożenia i również produkuje wibracje lękowe. Są one nieustannie wzmacniane informacjami z mediów i sygnałami z pola informacji zbiorowej, miejsc ciągłego cierpienia ludzi – więzień, szpitali, hospicjów, domów społecznych, dziecka, poprawczych… nawet naszych domów…

***

palace_of_culture_and_science_by_jakubkowalczyk-d6zm469

postapokaliptyczna Warszawa – Pałac Kultury i Nauki z sąsiednimi wieżowcami oraz budynek Sejmu.
Jakub Kowalczyk,  http://jakubkowalczyk.deviantart.com/
 

***

Poza obecnymi  zanieczyszczeniami przemysłowymi mamy jeszcze do czynienia ze wszystkimi nawarstwieniami zdarzeń historycznych miasta – często od tysiąca lat, ale także od początków bycia „człowieka współczesnego” na Ziemi tzw. „początków kultury i cywilizacji”. Te zdarzenia są zwykle żywymi energetycznie wspomnieniami – poprzednich kultur, imperatorów, cesarzy, królów, władzy, rewolucji, upadków kolejnych ideologii, wielkich bitew, więzień i obozów zagłady, gdzie masowo ginęli ludzie, ingerencji służb policyjnych i wojskowych, wojen religijnych i przewrotów społecznych, bezładnego narastania tkanki mieszkaniowej z dzielnicami biedy i patologicznych zachowań… Kultywujemy te zdarzenia i ich energie w nieustannym przypominaniu i gromadzeniu „wiedzy historycznej” – obchodzimy ich rocznice, jest to nasz obywatelski, patriotyczny obowiązek. Energia powstała historycznie stale jest zasilana naszą uwagą i energią naszych myśli, napełniana gniewem, agresją, nietolerancją inności, nienawiścią do innych narodów, religii, przekonań. Co rok, dziesięć, sto – organizujemy ciągłe rocznice, rocznice wszystkiego – często związane z krzywdami gruntującymi nienawiść pomiędzy sąsiadującymi narodami. Nasze zmęczone głowy mnożą podziały i hierarchie. Niektóre miasta są obciążone historycznie cierpieniem tak jednoznacznie, że nie daje się temu żadnej szansy na zakończenie – np. miasta z obozami zagłady przepełnionymi codziennie dziesiątkami wycieczek, czy miejsca wielkich bitew, czy stolice o znaczeniu „bardzo ważnym historycznie”, miasta kultów i wielkich szlaków pielgrzymkowych. Ta ziemia nie może zapomnieć… zapomnieć w naszych głowach…

A jaka jest pierwotna przyczyna powstania dzisiejszego dużego miasta o niezaprzeczalnym znaczeniu „kulturowym, religijnym i turystycznym”?

***

Sen

***

Wszystkie miasta średniowieczne czy wcześniejsze o rodowodzie antycznym i prehistorycznym mają w swojej strukturze miejsce, które było pierwotnym grodem. Miejsce to było starannie wybrane. Może być wypiętrzone w postaci wzniesienia – naturalnie obdarzone energetycznie większą wibracją – według zasad fizyki, a także w otoczeniu rzeki czy jeziora.  Od swojego pierwszego spotkania z człowiekiem takie naturalne miejsce miało silne działanie na zmiany w jego energetyce. Wzmacniało i uzdrawiało, często również wodą ze źródła lub kontaktem z potężnym drzewem z mocno podniesionymi wibracjami. Wielkie „pomniki przyrody” – najczęściej potężne dęby, platany czy oliwki – zachowują swoją żywotność – „nieśmiertelność” właśnie dzięki niezwykłej energii miejsca na którym wyrosły. Woda źródlana wypływająca z takiego wzgórza, zioła tam zbierane mają zwiększone właściwości podnoszenia wibracji organizmu i powodują proces samoleczenia organizmu. Jest to zupełnie oczywista pierwotna zasada leczenia naturalnego. Zarówno ludzie jak i zwierzęta mieszkający na co dzień i zanurzeni życiem w przyrodzie wyraźnie czuli te podwyższone wibracje i przybywali do tego miejsca w potrzebie. Nie było tam wtedy stojącego „kapłana” czy lekarza, który udzielał instrukcji i odprawiał swoje celebracje. Każde Stworzenie miało w sobie zwykłą, naturalną umiejętność korzystania z tej mądrości.

Takie miejsca zostawały w oczywisty sposób przedreligijnymi „miejscami kultu” Przyrody – miejscami podziękowania za uratowanie zdrowia i życia – odbywały się tam dziękczynne wewnętrzne procesy w duszy człowieka. Ceremonie – nie w sensie dzisiejszego rytuału prowadzonego tylko przez długo kształconych „wybranych”, ale po prostu zwykłe akty miłości do miejsca, które przyczyniło się do zdrowia ukochanej istoty. Zdrowia na poziomie fizycznym i duchowym, bo poszerzało nieustannie utracony przepływ pełnego kanału połączenia z wyższym Ja czy po prostu obiegiem energii życia. Miejsce niezwykle silnej wymiany miłości i wdzięczności, powiększania przestrzeni serca, zdrowia.

Dziś te naturalne miejsca szumnie nazywane Miejscami Mocy, odkrywamy i tworzymy formy myślowe niesamowitych struktur węzłowych, układów liniowych, czakr Ziemi określonych jako  konkretne liczby, nazwy i symbole,  nadajemy temu wymiar nauk dla wtajemniczonych. Mamy to pięknie poszeregowane w głowie, piszemy i czytamy mądre książki i ciągle pragniemy poszerzać te nauki i docierać do tych dalekich i bardzo ważnych miejsc… Czakram i jego moc…

A może wystarczy wyjść przed dom i poszukać najbliższego dużego drzewa czy wzgórza i łączyć się z nim sercem? Przecież to wszystko jest przejaw tej samej przyrody i energii. Jest połączone i w nieustannym obiegu. Każde drzewo czy kwiat może nas połączyć z dowolnym miejscem na naszej Ziemi! Doceńmy prostotę tego fenomenu!

Jako cząstki przyrody, nosimy ją też w sobie – jesteśmy częścią Czakramu Wawelskiego, częścią Egiptu, częścią Tybetu, częścią Hawajów, częścią Peru i Jukatanu, częścią wszystkich świętych ziem sprzed wszelkich tradycji… dlaczego tego nie czujemy i pędzimy ciągle w poszukiwaniu szczęścia, religii, ludzi i krain, lepszych niż tu gdzie jesteśmy? A do tego  mieszkamy w wielkim mieście gdzie odczucie połączenia z przyrodą jest dla nas dość utrudnione.

Jak kochać miasto? Miejsce z tak dużym obciążeniem utworzonym w materii przez nasze działania i wizje? Jak radzimy sobie z tym? Uciekamy z zagęszczonych osiedli do parków i ogrodów (często na miejscu dawnych cmentarzy…), spacerujemy starymi uliczkami z „klimatem i smakiem” średniowiecznych historii (głównie kultywuje się mocne emocjonalnie historyjki o cierpieniu – legendy o zmienionej, wypaczonej symbolice), gromadzimy w mieszkaniach zwierzęta (które się tam męczą często w nienaturalnych warunkach), hodujemy rośliny, które udają otoczenie przyrody. Jeśli się uda to na weekend spotykamy się poza miastem z przyjaciółmi. To pozwala nam wytrzymać od urlopu do urlopu, od jednego długiego weekendu do następnego. Daje złudzenie, że wszystko jest w porządku… Czy na pewno? Co nasze serce na to?

Tymczasem przyroda wychodzi nam naprzeciw i wszelkimi sposobami wyciąga do nas ręce. Powraca ziołolecznictwo, akupunktura, bioenergoterapie i uzdrawiania na poziomie subtelnych energii, leczenie minerałami i kryształami, substancjami natury, zapachami… Wiele osób jest otwarta na te metody i skutecznie je stosuje. Coraz bardziej rozszerza się w medycynie ilość osób o naturalnych zdolnościach uzdrawiania poprzez bezpośredni przepływ między naszymi sercami, pomijając aspekty nauki, wiedzy i rozumu.

Wsparcie dla miasta polega na uaktywnieniu ponownie miejsc szczególnych dookoła niego i poruszeniu Natury w samej tkance miejskiej – skorupie cywilizacyjnej. Uaktywnienie jest najpierw w nas i poprzez nas płynie informacja zmiany dla innych. Tworzy się to poprzez świadome popatrzenia na Istotę Natury jak na Istotę żywą i świadomą – powitanie jej, zauważenie, zachwyt – połączenie. Dla wzmocnienia sygnału połączenia można zastosować umieszczanie mini kryształów z Intencją – w górach, akwenach wodnych, szczególnie przyciągających nas laskach i polanach, czy miejscach obecnych kultów dookoła miasta. Kolejnym etapem jest wyszukiwanie miejsc i części przyrody o intensywnej energii w samym mieście – pomniki- drzewa, parki, ogrody, aleje drzew, układy zieleni osiedlowej. Wszystkie te elementy przyrody bardzo chętnie współpracują jako równorzędne nam Istoty Duchowe.

***

tapety.joe.pl-miasto-na-koronach-drzew

http://tapety.joe.pl/na-pulpit/fantasy/zamki/miasto-na-koronach-drzew/
 

***

Kryształ połączony z Istotą roślinną daje potężny sygnał wzmocnionej energii i połączony jeszcze naszą intencją i miłością do Ziemi jest niezwykłym darem dla podnoszenia wibracji okolicy i całej ziemi. Dla uzyskania informacji pierwotnej danego miejsca – jak ono wpływa na Istoty Żywe. Takie prace dla siebie, swojej działki i domu oraz całych miast wykonuje obecnie bardzo wiele osób świadomych działania tego naturalnego procesu. Odtwarzania pierwotnych energii Przyrody – czyli połączeń w Nas Samych.

Jadąc do Moskwy, Londynu czy Berlina nie jedziemy do wszystkich jego historii – to przeszłość. Jedziemy do tej części pod narosłą skorupą cierpienia i pychy – do  żywej i pierwotnej tkanki z bardzo mocno aktywnymi miejscami w strukturze, które bardzo potrzebują zauważenia i naszej miłości. Są jak dziecko z trudnym dzieciństwem – jego historia nie ma znaczenia – chce nasiąkać miłością i doznawać jej jak każda istota żywa.

Traktujmy miasta jako możliwość bytowania w miejscach, gdzie można odkryć dla siebie dziewicze i czyste wibracje, miejsca odżywcze,  zdrowe i kojące – pod tkanką murów. One tam są i nadają jak dawniej – czekają na połączenie – nasz odbiór.

Pokochanie miasta jest też metaforą pokochania swojej części, czasem odrzucanej, zaniedbanej, zniszczonej, zniewolonej… ale pod spodem zawsze żywej i pierwotnej.

 

This entry was posted in Artykuły. Bookmark the permalink.

Comments are closed.